Certified Scrum Professional

Świeżutka informacja – zaliczyłem ścieżkę certyfikacyjną CSP! W tym wpisie opowiem trochę o tym, jak to wygląda i dlaczego się na to zdecydowałem.

CSP to certyfikat, który do zdania wymaga od kandydata trzech (no, czterech) rzeczy:

  • aktywnego certyfikatu CSM, CSPO albo CSD (gdy się zdało go dawno temu, to trzeba odnowić płacąc składkę…)
  • wykazania się SEU (Scrum Education Units) – 70 godzin nauki i rozwoju osobistego w obszarze Scrum i Agile w ciągu ostatnich 3 lat
  • wykazania się minimum 2,5 roku praktycznego doświadczenia z wykorzystaniem Scruma w ciągu ostatnich 5 lat
  • opłacenia opłaty egzaminacyjnej i opłaty za wydanie certyfikatu

Rozwalmy najgorszy aspekt takiej certyfikacji na początek – tak, opłaty, dość duże. W moim przypadku najpierw musiałem przedłużyć sobie certyfikację CSM (100$), potem zapłacić bezzwrotną opłatę 100$ za podejście do certyfikacji, by wreszcie już po zaakceptowaniu mojej aplikacji zapłacić jeszcze 150$ za uzyskanie „tytułu”. W moim przypadku 350$ w sumie, z perspektywy mojej żony wyglądało to tak:

za okno wylatuje kasa za którą moglibyśmy częściowo wyposażyć nowy dom

Wymogiem było też wykazanie się SEU. Ogólnie mówiąc trzeba wykazać się (wypisać szczegółowo w pewnym formularzu online) w sumie 70 godzinami rozwoju osobistego (nauki) w tematyce Scrumowej. Jak to bywa, reguły nie są aż tak proste, Scrum Alliance ustalił pewne dodatkowe szczegółowe wymogi i te 70 godzin ma zasady naliczania, m.in. musi to być edukacja zrealizowana w ciągu ostatnich 3 lat, są różne kategorie tej edukacji i niektóre z nich mają limity – na przykład edukacja online czy w postaci czytania książki nie może przekroczyć 17 SEU, a konferencje bez wsparcia Scrum Alliance dają maksimum 15 SEU.

W moim przypadku uzbieranie tych SEU było relatywnie łatwe, ponieważ na tyle dbam o swój rozwój i ciągłe uczenie się, że podejście do certyfikacji polegało na przypomnieniu sobie i wpisaniu wszystkich wydarzeń, w których wziąłem udział. Wyobrażam sobie, że ktoś inny może musieć po przyjrzeniu się zasadom nadawania SEU jednak wziąć udział specjalnie w jakimś wydarzeniu, by dobić do wymaganego poziomu godzin.

W szczegółach w moim przypadku na 70 SEU złożyło się:

  • wzięcie udziału w kursie CSM (tu akurat wyjątkowo Scrum Alliance pozwala na zaliczanie warsztatów starszych niż 3 lata)
  • uczestniczenie w Agilii w ostatnich 3 latach (Agilia ma oficjalny status eventu sponsorowanego, więc daje 8 SEU za każdy dzień konferencyjny) i w warsztatach towarzyszących
  • uczestniczenie w szkoleniu Scrum.orgowym o Nexusie – Alliance traktuje to jako kategorię „Outside event” i przyznaje w tej kategorii maksimum 15 SEU
  • przeczytanie książki Scrum Mastery
  • pisanie artykułów na agile247

Godzin do limitu wystarczyło, ale jak bym jeszcze musiał temat wykazywać, to miałem jeszcze w zapasie uczestniczenie w społecznościach, open space’ach, webinarach. Szczegółową rozpiskę reguł związanych z tymi SEU znajdziecie na stronie Scrum Alliance.

Najtrudniejsza dla mnie część certyfikacji, to wykazanie się praktyką Scrumową ;P Nie żartuję, ponieważ ostatnie moje lata to już nie jest stricte realizowanie wprost roli SMa czy PO (co byłoby bezdyskusyjną i łatwą metodą wykazania się potrzebnymi latami praktyki). Moja aktywna Scrum Masterka w pojedynczym zespole to poprzednia dekada, więc tutaj musiałem skorzystać z opcji „Other” i bardzo szczegółowo opisać jak to, co robię teraz (transformacja organizacji, wewnątrzfirmowy agile coaching) ma się do praktyki Scrumowej. Nie miałem pewności jak takie rzeczy są traktowane, ale certyfikacja przeszła bez żadnych sensacji.

Dlaczego to zrobiłem?

Hmmm. Do samej idei certyfikacji jestem nastawiony sceptycznie, o czym wie każdy, kto widział w akcji moje przedstawianie się na jakimś wystąpieniu. No mam to CSM, PSPO i SPS i nie przesadzam z ich istotnością. Z drugiej strony już od jakiegoś czasu czułem, że na tle tysięcy osób w Polsce z pierwszym poziomem certyfikacji scrumowej absolutnie niczym się nie wyróżniam. Czy muszę się wyróżniać certyfikacją? Temat kontrowersyjny, idealny na głęboką rozmowę przy piwku, tu tylko skwituję swoje najświeższe przemyślenie – „nie zaszkodzi”. Podobnie jak argumentuję sens posiadania kontaktów czy sens posiadania rozpoznawalnej marki osobistej – być może w tej chwili tego nie potrzebuję, ale nigdy nie wiem jakie ciekawe opcje mi się otworzą, jak już to będę miał. A oprócz tego od jakiegoś czasu poważnie rozmyślam o dalszych etapach rozwoju kariery w świecie agilowym i tu mniej popularna ścieżka Scrum Alliance zawiera kolejne etapy najbardziej zgodne z moją preferencją – praktyka i coaching zespołów/firm, a nie trenerstwo.

Dlaczego nie Scrum.org?

  • Bo Scrum.org nie ma ścieżki certyfikacyjnej zgodnej z moją preferencją (nie interesuje mnie zdawanie coraz trudniejszych testów z niuansów Scruma, a tak rozumiem PSMII i III)
  • Bo mam problem z certyfikacjami, które sprawdzają tylko poziom Twojej wiedzy, a kompletnie ignorują temat praktyki i rozwoju. Nie chcę mieć certyfikatu, który prędzej czy później osiągną też dżentelmeni kolekcjonerzy certyfikatów wszelkiego sortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.