100-letnie życie – dająca do myślenia książka

Miłym efektem ubocznym podróży po Polsce pociągiem jest to, że pojawiło mi się w życiu mnóstwo miejsca na czytanie książek. Zaczynam więc nadrabiać zaległości z mojego backlogu czytelniczego i do czasu do czasu będę polecał coś z tego, co przeczytałem. W tym tygodniu złapałem „100-letnie życie” Lyndy Gratton i Andrew Scotta. Książka była prezentem świątecznym dla pracowników mBanku, ale jakoś wcześniej mimo przykuwającej uwagę okładki jej nie zaczynałem. Ideą jaką zgłębia jest to, jak na naszych oczach zmieni się ludzkie życie w efekcie wydłużającego się wieku. Autorzy dosyć konkretnie (w oparciu o statystyki, historię i różne nauki społeczne) udowadniają, że dotychczas znany w społeczeństwie model trzyetapowego życia (szkoła, praca, emerytura) nie ma szans się utrzymać i pokolenie obecnych dwudziesto- i trzydziestolatków czekają duże kłopoty w życiu, jeśli będą zakładać, że przepracują sobie w swoim wyuczonym zawodzie od startu kariery do emerytury. Nie będę streszczał całej książki (po prostu polecam ją przeczytać), ale wyciągnę z niej parę aspektów szczegółowych, które mi mocno zarezonowały.

„Życie przykre, prymitywne i długie”

Autorzy strawestowali cytat z Thomasa Hobbesa i mocno przestrzegają przed tym, że sama długowieczność wcale nie będzie aż takim darem, jak by się mogło wydawać. I nie chodzi o choroby (tu akurat prognozują, że dłużej żyjący ludzie będą się również dłużej niż dzisiaj cieszyć pełną sprawnością) – ale o to, na ile będziemy sobie mogli pozwolić (długie życie po zakończeniu aktywności zawodowej to niska emerytura) i czy będziemy w stanie spędzać czas w aktywny i satysfakcjonujący nas sposób.

Zasoby transformacyjne – nowa grupa aktywów człowieka

Intuicyjnie do aktywów człowieka zaliczymy jego wartości materialne (dobra i oszczędności) oraz niematerialne (renoma, wiedza, kontakty). Cenne są też zasoby witalne (zdrowie, relacje,  równowaga życiowa). Autorzy zwracają uwagę, że w długim życiu potrzebne nam będą też zasoby transformacyjne – umiejętność radzenia sobie ze zmianą w życiu. Zdolność poradzenia sobie ze zmianą kariery, umiejętność przyswojenia się nowej wiedzy i wykształcenia sobie nowych nawyków i postaw. Osoba, która będzie aktywna zawodowo ~60 lat (a taki jest nieunikniony wniosek wynikający z tego, że obecni nastolatkowie z dużym prawdopodobieństwem dożyją stu lat) nie ma możliwości z co najmniej kilku powodów całe życie przeżyć na jednej ścieżce kariery. Normą staną się przerwy w karierach (obecnie raczej kojarzące się negatywnie), kompletne przebudowy tego, czym się zajmujemy, nauka zupełnie nowych rzeczy w dojrzałym wieku (i nie z powodu fanaberii czy z nudów – ale po to, by dalej robić coś wartościowego, dającego energię i odświeżenie w życiu).

Samowiedza

Jednym z zasobów transformacyjnych jest zdolność do refleksji na temat samego siebie. Refleksji nad działaniami, szukanie informacji zwrotnej, świadomość tego, co jest mocną stroną i co trzeba uzupełnić, by przejść w jakiś nowy obszar działania. W scenariuszu długiego życia i wieloetapowych modeli życia (z kilkoma karierami) samowiedza potrzebna jest też do budowania swojej tożsamości – kim jestem ja, jeśli nie mogę powiedzieć o sobie „księgowy” (bo w jednym życiu może będziesz też robotykiem, menedżerem, działaczem społecznym, …).

Opcje zamiast ścieżek kariery

Ostatnio z co najmniej dwoma osobami rozmawiałem o rozwoju kariery i podkreśliłem, że ja widzę to bardziej jako opcje niż jako z góry zaplanowane decyzje. Książka świetnie ten aspekt poszerza (potwierdza?). W długowiecznym życiu nie mamy szans zaplanować sobie kariery, los i tak okaże się przekorny a zawód jaki będziemy wykonywać przed emeryturą możliwe, że obecnie nawet nie istnieje. Coś co możemy zrobić, to budować sobie różnorodne opcje – zbierać doświadczenie, rozbudowywać sieci kontaktów, dbać o swoją renomę. Możemy też (korzystając z samowiedzy) rozwijać siebie w obszarach dających nam uniwersalne umiejętności, nawet jeśli w momencie tej decyzji jeszcze nie wiemy dokąd nas to zaprowadzi. Dawajmy sobie szansę i bądźmy gotowi na nadarzające się okazje. Najbardziej innowacyjne rezultaty może dać totalne eksperymentowanie – robienie rzeczy, które szczerze uwielbiamy, odkrywanie siebie przez działania kompletnie inne niż podpowiada nam nasz komfort. W miniskali tak właśnie wyglądają moje losy zawodowe, o czym jeszcze zrobię kiedyś wpis (choć głupio mi się robi na myśl o potencjalnym tonie mentorskim ze strony takiego młodziaka jak ja ;P)

Re-kreacja oprócz rekreacji

Autorzy mocno zwracają uwagę na to, że w ramach zmian w etapach życia będziemy potrzebować znacznie więcej czasu niż poprzednie pokolenia na ciągłą naukę (re-kreowanie siebie). Temat mi regularnie wraca przy okazji ról zwinnych – prawdopodobnie w trakcie dnia pracy zabraknie Ci czasu i siły na ciągłą naukę, by być dobrym Scrum Masterem czy Product Ownerem, trzeba poświęcić część czasu poza typowymi godzinami pracy (czytanie książek, warsztaty i meetupy wieczorami, od czasu do czasu jakiś event czy aktywność w weekend). Mentalność związku zawodowego (odbicie karty 8-16 na wejściu do fabryki) albo sztywnego work-life balance (rozumianego tak, że poza biurem nie wykonuję niczego, co związane jest z jakkolwiek rozumianą pracą) może bardzo zaszkodzić naszym możliwościom w przyszłości – potrzebne jest znalezienie zgodnego z pozostałymi zasobami sposobu na ciągły rozwój również poza pracą. Nasze zasoby wiedzowe w ciągle zmieniającym się świecie będą się wyczerpywać, nie będzie nowych okazji zawodowych (bo nasza umiejętność jest przestarzała), nie będzie okazji awansu (bo nie błyszczymy), zużyje nam się energią życiowa poniżej poziomu, w którym będziemy się w stanie jeszcze ogarnąć do większej zmiany. Bez wstrząsu nie uda się wydostać z tego, co właśnie zsuwa nas w stronę życia przykrego i długiego. W środkowej części książki autorzy zarysowali szereg scenariuszy alternatywnych tego typu, dają sporo do myślenia.

Polecam tę książkę – daje do myślenia na warstwie kreowania swojego życia (we wszystkich jego aspektach, nie wszystkie tu wymieniałem), na warstwie dbania o swoje opcje. Przy okazji autorzy cytują i wspominają szereg ciekawych i świeżych koncepcji naukowych, które mogą być punktem startu do dalszych poszukiwań. Dla mnie samego książka też staje się paliwem merytorycznym przy następnych rozmowach rodzinnych  na temat skrócenia wieku emerytalnego 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *